czwartek, marca 06, 2014

Rozdział #2

*Oczami Arii*
Odpaliła zapalniczkę i przyłożyła ją do zawartości lufki, jej usta znalazły się przy bongo. Wzięła długi, powolny wdech i trzymała w płucach przez pare sekund po czym wypuściła dym. W tym samym czasie w kuchni znalazła się Julietta.
- A Ty już od rana bongo męczysz. - Zaśmiała się i usiadła w salonie obok Arii.
- A no tak jakoś wyszło, chcesz też? - Zapytała przechylając bongo w stronę przyjaciółki.
- Nie, dzięki. Ja raczej poszukam Bartka, widziałaś go? - Skierowała wzrok na bongo po czym na Arie.
- W ogrodzie siedzi z Kacpą i piję wódkę. - Zagryzła dolną wargę i spuściła głowę w dół.
Julietta spojrzała na dziewczynę podejrzanie po czym wstała i ruszyła w stronę wyjścia do ogrodu. Aria odstawiła bongo i wzięła butelkę, w której była 1/4 zawartości. Przyłożyła do ust i przechyliła, wypiła wszystko, do końca. Wpatrywała się w nią, obrała w rękach. Rzuciła nią o ścianę, butelka się zabiła i Aria zaczęła płakać. Do pokoju od razu wparował Kacpa.
- Co tu się kurwa dzieję?! - Krzyknął na nią i spojrzał na szkło, które leżało na podłodze.
Nie odpowiedziała nic, spojrzała na niego, bała się. Miała w końcu czego. Mógł jej zrobić limo pod drugim okiem. Jednak on tego nie zrobił, usiadł obok niej i ją przytulił. Drgnęła, zdziwiła się. Zawsze w takich sytuacjach obrywała od niego. Jednak coś nią ruszyło i  wtuliła się w swojego chłopaka, jeszcze bardziej się rozpłakała.
- Myszko.. Nie płacz, co się stało? - Tuli ją mocno do siebie, pocałował ją w głowę.
- Kacpa kocham Cię. Wychodzę. - Wstała, chłopak ruszył za nią.
- Nigdzie nie idziesz!! - Złapał ją mocno za nadgarstek.
Dziewczyna spojrzała na nadgarstek, a później na niego i szarpnęła ręką, on jednak nie puścił. Zamachnął się.
- No dalej! Uderz mnie! Zrób mi limo pod drugim okiem! Czekam!! - Wrzasnęła, do pokoju wparowała Julietta razem z Bartkiem.
Patrzeli zamurowani. Kacpa wziął jeszcze większy rozmach i puszczając jej nadgarstek uderzył ją w twarz. Aria upadła na podłogę, zaczęła płakać jeszcze bardziej przykładając dłoń do policzka. Szybko wstała i wybiegła z domu. Szła przed siebie, Julietta wybiegła zaraz za nią.
- Aria!! Czekaj!! - Przyśpieszyła.
Dziewczyna się zatrzymała, odwróciła i mocno przytuliła do przyjaciółki, która ją dogoniła. Płakała jak opętana, nie mogła powstrzymać łez.
- Dlaczego on to zrobił? - Julietta spojrzała na dziewczyne.
- Bo chciałam wyjść. Jull, ja mam z nim piekło w domu. Dzisiaj rano zrobił mi limo pod okiem, bo nie chciałam się z nim pieprzyć! Leżałam nie wiem ile nieprzytomna w łazience.. Jeszcze na dodatek nie wiem gdzie jest Olaf, kurwa mać! - Dziewczyna nie panowała nad sobą.
Jull złapała ją za rękę i usiadły na pobliskiej ławce.
- Ile razy już Cię uderzył? Miałaś jakieś poważniejsze obrażenia? A co do Olafa to nie przejmuj się, pewnie zaćpał gdzieś z kumplami. - Trzymała ją za rękę, żeby dziewczyna poczuła się pewniejsza.
- Ech, Jull jest 10 rano.. - Zaczęła. - Ja już tego nie liczę. Pamiętam jak mnie skopał, bo mu postawiłam ultimatum, że albo przestanie mnie bić albo ja odejdę. Tego bólu nie zapomnę do dzisiaj. Na samą myśl znowu wszystko zaczyna mnie boleć.
- Spokojnie, damy radę. - Przytuliła ją mocno. - Wracajmy do domu.
- Boję się.. - Spuściła głowę w dół.
- Ej, ej. Spokojnie.. Jak coś Ci zrobi jeszcze raz to popamięta mnie! - Uśmiechnęła się i pocięgnęła dziewczyne w stronę domu.
Weszły spokojnie i po cichu. Kacpy nie było widać. Bartek siedział na kanapie i męczył bongo. Usiadły obok niego. Aria cała przerażona, trzęsła się. Bartek odstawił bongo i wypuścił dym z płuc. Przytulił Jull mocno do siebie.
- Będzie dobrze. - Złapał mnie za rękę i się uśmiechnął.
- Gdzie on jest? - Powiedziała rozglądając się.
- Wyszedł, chuj wie gdzie.. - Ruszył ramionami w geście obojętności.
Dziewczyna odetchnęła spokojnie. Tak bardzo go w tym momencie nienawidziła. Uderzył ją przy dwójce jej najlepszych przyjaciół. Tak bardzo ją poniżył. Kipił złością.. Pytanie brzmi, dlaczego. Nie zrobiła nic złego, chciała po prostu wyjść. Może dlatego, że powiedziała to co powiedziała? Nie chciała przecież, żeby ją uderzył.. Nie myślała, że puszczą mu nerwy. Niestety, trzeba przemyśleć najpierw to co chcę się powiedzieć, żeby później tego nie żałować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz