*Oczami Arii*
Odpaliła zapalniczkę i przyłożyła ją do zawartości lufki, jej usta znalazły się przy bongo. Wzięła długi, powolny wdech i trzymała w płucach przez pare sekund po czym wypuściła dym. W tym samym czasie w kuchni znalazła się Julietta.
- A Ty już od rana bongo męczysz. - Zaśmiała się i usiadła w salonie obok Arii.
- A no tak jakoś wyszło, chcesz też? - Zapytała przechylając bongo w stronę przyjaciółki.
- Nie, dzięki. Ja raczej poszukam Bartka, widziałaś go? - Skierowała wzrok na bongo po czym na Arie.
- W ogrodzie siedzi z Kacpą i piję wódkę. - Zagryzła dolną wargę i spuściła głowę w dół.
Julietta spojrzała na dziewczynę podejrzanie po czym wstała i ruszyła w stronę wyjścia do ogrodu. Aria odstawiła bongo i wzięła butelkę, w której była 1/4 zawartości. Przyłożyła do ust i przechyliła, wypiła wszystko, do końca. Wpatrywała się w nią, obrała w rękach. Rzuciła nią o ścianę, butelka się zabiła i Aria zaczęła płakać. Do pokoju od razu wparował Kacpa.
- Co tu się kurwa dzieję?! - Krzyknął na nią i spojrzał na szkło, które leżało na podłodze.
Nie odpowiedziała nic, spojrzała na niego, bała się. Miała w końcu czego. Mógł jej zrobić limo pod drugim okiem. Jednak on tego nie zrobił, usiadł obok niej i ją przytulił. Drgnęła, zdziwiła się. Zawsze w takich sytuacjach obrywała od niego. Jednak coś nią ruszyło i wtuliła się w swojego chłopaka, jeszcze bardziej się rozpłakała.
- Myszko.. Nie płacz, co się stało? - Tuli ją mocno do siebie, pocałował ją w głowę.
- Kacpa kocham Cię. Wychodzę. - Wstała, chłopak ruszył za nią.
- Nigdzie nie idziesz!! - Złapał ją mocno za nadgarstek.
Dziewczyna spojrzała na nadgarstek, a później na niego i szarpnęła ręką, on jednak nie puścił. Zamachnął się.
- No dalej! Uderz mnie! Zrób mi limo pod drugim okiem! Czekam!! - Wrzasnęła, do pokoju wparowała Julietta razem z Bartkiem.
Patrzeli zamurowani. Kacpa wziął jeszcze większy rozmach i puszczając jej nadgarstek uderzył ją w twarz. Aria upadła na podłogę, zaczęła płakać jeszcze bardziej przykładając dłoń do policzka. Szybko wstała i wybiegła z domu. Szła przed siebie, Julietta wybiegła zaraz za nią.
- Aria!! Czekaj!! - Przyśpieszyła.
Dziewczyna się zatrzymała, odwróciła i mocno przytuliła do przyjaciółki, która ją dogoniła. Płakała jak opętana, nie mogła powstrzymać łez.
- Dlaczego on to zrobił? - Julietta spojrzała na dziewczyne.
- Bo chciałam wyjść. Jull, ja mam z nim piekło w domu. Dzisiaj rano zrobił mi limo pod okiem, bo nie chciałam się z nim pieprzyć! Leżałam nie wiem ile nieprzytomna w łazience.. Jeszcze na dodatek nie wiem gdzie jest Olaf, kurwa mać! - Dziewczyna nie panowała nad sobą.
Jull złapała ją za rękę i usiadły na pobliskiej ławce.
- Ile razy już Cię uderzył? Miałaś jakieś poważniejsze obrażenia? A co do Olafa to nie przejmuj się, pewnie zaćpał gdzieś z kumplami. - Trzymała ją za rękę, żeby dziewczyna poczuła się pewniejsza.
- Ech, Jull jest 10 rano.. - Zaczęła. - Ja już tego nie liczę. Pamiętam jak mnie skopał, bo mu postawiłam ultimatum, że albo przestanie mnie bić albo ja odejdę. Tego bólu nie zapomnę do dzisiaj. Na samą myśl znowu wszystko zaczyna mnie boleć.
- Spokojnie, damy radę. - Przytuliła ją mocno. - Wracajmy do domu.
- Boję się.. - Spuściła głowę w dół.
- Ej, ej. Spokojnie.. Jak coś Ci zrobi jeszcze raz to popamięta mnie! - Uśmiechnęła się i pocięgnęła dziewczyne w stronę domu.
Weszły spokojnie i po cichu. Kacpy nie było widać. Bartek siedział na kanapie i męczył bongo. Usiadły obok niego. Aria cała przerażona, trzęsła się. Bartek odstawił bongo i wypuścił dym z płuc. Przytulił Jull mocno do siebie.
- Będzie dobrze. - Złapał mnie za rękę i się uśmiechnął.
- Gdzie on jest? - Powiedziała rozglądając się.
- Wyszedł, chuj wie gdzie.. - Ruszył ramionami w geście obojętności.
Dziewczyna odetchnęła spokojnie. Tak bardzo go w tym momencie nienawidziła. Uderzył ją przy dwójce jej najlepszych przyjaciół. Tak bardzo ją poniżył. Kipił złością.. Pytanie brzmi, dlaczego. Nie zrobiła nic złego, chciała po prostu wyjść. Może dlatego, że powiedziała to co powiedziała? Nie chciała przecież, żeby ją uderzył.. Nie myślała, że puszczą mu nerwy. Niestety, trzeba przemyśleć najpierw to co chcę się powiedzieć, żeby później tego nie żałować...
czwartek, marca 06, 2014
Rozdział #1.
*Oczami Arii*
Otworzyła oczy i rozejrzała się. Leżała w samych majteczkach na podłodze w łazience, usiadła. Po chwili wstała i podeszła ledwo do lustra. Przyjrzała się sobie i zauważyła, że ma sine pod okiem. Pomyślała: ' Kacpa, znowu... ' po czym westchnęła. Wzięła szczotkę i rozczesała włosy, ubrała stanik i krótką, obcisłą sukienkę. Wysuszyła włosy i się pomalowała tak, by zasłonić swoje limo, które dzisiaj zarobiła. Z przerażeniem otworzyła drzwi łazienki i się rozejrzała. Po cichu z niej wyszła i zeszła na dół po schodkach do kuchni. Wlała sobie zimnej pepsi, za zakrętem pojawił się Kacpa.
- Dlaczego to zrobiłeś? - Zapytała go z wyrzutem.
- Zadajesz pytania jak dziecko z podstawówki. - wyciągnął wódkę z lodówki i poszedł do ogrodu gdzie od dobrej godziny siedział z Bartkiem.
- Pieprzony dupek. - Powiedziała po cichu do siebie by nie oberwać od niego znowu.
Wzięła pepsi i jeszcze jedną wódkę, postawiła na blacie i ruszyła w stronę ogrodu. Spojrzała na Kacpe, następnie skierowała wzrok na Bartka.
- Hej, gdzie jest Julietta? - Zapytała z nutką smutku w głosie.
- Śpi jeszcze, nie budziłem jej. A coś się stało? - Powiedział troskliwie.
- Nie, nie. Wszystko okej. - Uśmiechnęła się delikatnie i wróciła do środka.
Wzięła wódkę i pepsi, rozsiadła się na kanapie w salonie. Puściła muzykę, odkręciła butelkę z wódką.
- Wypijamy za błędy, które żyją w nas.. - Powiedziała i przyłożyła butelkę do ust, przechyliła i wypiła połowę duszkiem.
*Oczami Kacpy*
Położył wódkę na stole pomiędzy kieliszkami i zimnym napojem. Odkręcił i polał napełniając naczynie do końca. Zakręcił '' napój '' procentowy i odstawił na bok.
- Stary no słuchaj, ona znowu to zrobiła. Znowu mi sie postawiła! - Powiedział zły. - Rozumiesz? Powiedziała, że nie chcę się ze mną pieprzyć od rana. Nie rozumiem jej, przecież ona dobrze wie, że mogę mieć każdą i wykorzystuje swoje atuty. Może ona mnie zdradza? - Spojrzał na kumpla.
- Nie wydaję mi się, żeby Cię zdradzała. Znamy ją od dziecka i oboje dobrze wiemy, że nie jest do tego zdolna. - Zaśmiał się biorąc pod uwagę całą sytuację. Kacpa wiecznie napalony na Arie i Aria, która nie chcę się pieprzyć ze swoim chłopakiem.
- Co Cię tak śmieszy? - Spojrzał na niego poirytowany. - Może to Ty ją pukasz na boku, co?!
- Chłopie zwariowałeś?! Ja mam Juliettę, nigdy nie pomyślałem o tym, żeby ją zdradzić! Zajebiście mi się z nią układa i dobrze o tym wiesz! - Wypił swój kieliszek wódki.
Kacpa już nic nie odpowiedział, stwierdził, że nie będzie drążyć tematu, bo wybuchnie nikomu nie potrzebna kłótnia. Nie wiedział czemu ją uderzył.. Może dlatego, że nie lubi gdy ktoś mu się sprzeciwia? Kocha ją naprawdę bardzo mocno, jego uczucie jest szczere, czasami może go poniesie, ale miłość jest w stanie przetrwać wszystko, ech..
- Zaraz wracam. - Wstał i wszedł do domu.
Wszedł do salonu i usiadł obok Arii. Przytulił ją mocno do siebie i pocałował w czoło, w policzek.. W końcu namiętnie w usta.
- Kochanie przepraszam, że znowu to zrobiłem.. Dobrze wiesz, że nienawidzę gdy ktoś stawia mi opór. Naprawdę przepraszam, kocham cię. - Powiedział patrząc prosto w jej zielone oczka.
- Wiem misiu, ja też przepraszam.. - Powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.
- Ty nie masz za co. - Pocałował ją w policzek. - Dobra ja lece z powrotem do Bartka, idziesz też?
- Nie misiek, ja zostanę tutaj i wypije sama do końca. - Puściła mu oczko, a on odszedł, znikając za zakrętem.
*Oczami Arii*
Gdy zniknął położyła się na kanapie i piła wódkę dalej. Cały czas go przeklinała. Zawsze ją uderzył i zawsze przepraszał, mówi, że tego nie zrobi już nigdy, przysięga. Pff, on nigdy nie przestanie. Wzięła kolejnego łyka. Co dalej z nimi będzie? Ultimatum mu przecież nie postawi, nie znowu.. Już raz ją przez to skopał, nie chce powtórki. Dzisiaj nie ma żadnej imprezy więc pewnie Kacpa będzie chciał się kochać. Westchnęła, a jej ciałem wstrząsnęły dreszcze. Nie zawsze ma ochotę na igraszki, ale co ma zrobić? Znowu pozwolić mu się uderzyć? Ulegnie mu pewnie, będzie pijana, zajara z nim, wciągnie kreskę.. Zależy na co Kacpa będzie miał ochotę.
- Właśnie.. - Powiedziała sama do siebie, wstała i otworzyła szafę.
Co było w środku? Lufki różnego rodzaju, bonga, krzaczki, pełno krzaczków jak i popakowane duże na sprzedaż, amfetamina, kokaina. Kacpa jest dilerem więc na brak narkotyków i pieniędzy nie narzekają. Wzięła dwie duże, lufkę i bongo. Poszła do kuchni, nalała odpowiednią ilość wody do bongo, wróciła do pokoju, zakluczyła szafę. Wiedziała, że za to nie dostanie po mordzie więc z tego korzystała. Nabiła lufkę, włożyła do bongo. W dłoni już trzymała zapalniczkę, którą wzięła z ławy chwilę wcześniej. Odpaliła zapalniczkę i przyłożyła ją do zawartości lufki, jej usta znalazły się już przy bongo. Wzięła długi, powolny wdech i trzymała w płucach przez pare sekund po czym wypuściła dym...
Otworzyła oczy i rozejrzała się. Leżała w samych majteczkach na podłodze w łazience, usiadła. Po chwili wstała i podeszła ledwo do lustra. Przyjrzała się sobie i zauważyła, że ma sine pod okiem. Pomyślała: ' Kacpa, znowu... ' po czym westchnęła. Wzięła szczotkę i rozczesała włosy, ubrała stanik i krótką, obcisłą sukienkę. Wysuszyła włosy i się pomalowała tak, by zasłonić swoje limo, które dzisiaj zarobiła. Z przerażeniem otworzyła drzwi łazienki i się rozejrzała. Po cichu z niej wyszła i zeszła na dół po schodkach do kuchni. Wlała sobie zimnej pepsi, za zakrętem pojawił się Kacpa.
- Dlaczego to zrobiłeś? - Zapytała go z wyrzutem.
- Zadajesz pytania jak dziecko z podstawówki. - wyciągnął wódkę z lodówki i poszedł do ogrodu gdzie od dobrej godziny siedział z Bartkiem.
- Pieprzony dupek. - Powiedziała po cichu do siebie by nie oberwać od niego znowu.
Wzięła pepsi i jeszcze jedną wódkę, postawiła na blacie i ruszyła w stronę ogrodu. Spojrzała na Kacpe, następnie skierowała wzrok na Bartka.
- Hej, gdzie jest Julietta? - Zapytała z nutką smutku w głosie.
- Śpi jeszcze, nie budziłem jej. A coś się stało? - Powiedział troskliwie.
- Nie, nie. Wszystko okej. - Uśmiechnęła się delikatnie i wróciła do środka.
Wzięła wódkę i pepsi, rozsiadła się na kanapie w salonie. Puściła muzykę, odkręciła butelkę z wódką.
- Wypijamy za błędy, które żyją w nas.. - Powiedziała i przyłożyła butelkę do ust, przechyliła i wypiła połowę duszkiem.
*Oczami Kacpy*
Położył wódkę na stole pomiędzy kieliszkami i zimnym napojem. Odkręcił i polał napełniając naczynie do końca. Zakręcił '' napój '' procentowy i odstawił na bok.
- Stary no słuchaj, ona znowu to zrobiła. Znowu mi sie postawiła! - Powiedział zły. - Rozumiesz? Powiedziała, że nie chcę się ze mną pieprzyć od rana. Nie rozumiem jej, przecież ona dobrze wie, że mogę mieć każdą i wykorzystuje swoje atuty. Może ona mnie zdradza? - Spojrzał na kumpla.
- Nie wydaję mi się, żeby Cię zdradzała. Znamy ją od dziecka i oboje dobrze wiemy, że nie jest do tego zdolna. - Zaśmiał się biorąc pod uwagę całą sytuację. Kacpa wiecznie napalony na Arie i Aria, która nie chcę się pieprzyć ze swoim chłopakiem.
- Co Cię tak śmieszy? - Spojrzał na niego poirytowany. - Może to Ty ją pukasz na boku, co?!
- Chłopie zwariowałeś?! Ja mam Juliettę, nigdy nie pomyślałem o tym, żeby ją zdradzić! Zajebiście mi się z nią układa i dobrze o tym wiesz! - Wypił swój kieliszek wódki.
Kacpa już nic nie odpowiedział, stwierdził, że nie będzie drążyć tematu, bo wybuchnie nikomu nie potrzebna kłótnia. Nie wiedział czemu ją uderzył.. Może dlatego, że nie lubi gdy ktoś mu się sprzeciwia? Kocha ją naprawdę bardzo mocno, jego uczucie jest szczere, czasami może go poniesie, ale miłość jest w stanie przetrwać wszystko, ech..
- Zaraz wracam. - Wstał i wszedł do domu.
Wszedł do salonu i usiadł obok Arii. Przytulił ją mocno do siebie i pocałował w czoło, w policzek.. W końcu namiętnie w usta.
- Kochanie przepraszam, że znowu to zrobiłem.. Dobrze wiesz, że nienawidzę gdy ktoś stawia mi opór. Naprawdę przepraszam, kocham cię. - Powiedział patrząc prosto w jej zielone oczka.
- Wiem misiu, ja też przepraszam.. - Powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.
- Ty nie masz za co. - Pocałował ją w policzek. - Dobra ja lece z powrotem do Bartka, idziesz też?
- Nie misiek, ja zostanę tutaj i wypije sama do końca. - Puściła mu oczko, a on odszedł, znikając za zakrętem.
*Oczami Arii*
Gdy zniknął położyła się na kanapie i piła wódkę dalej. Cały czas go przeklinała. Zawsze ją uderzył i zawsze przepraszał, mówi, że tego nie zrobi już nigdy, przysięga. Pff, on nigdy nie przestanie. Wzięła kolejnego łyka. Co dalej z nimi będzie? Ultimatum mu przecież nie postawi, nie znowu.. Już raz ją przez to skopał, nie chce powtórki. Dzisiaj nie ma żadnej imprezy więc pewnie Kacpa będzie chciał się kochać. Westchnęła, a jej ciałem wstrząsnęły dreszcze. Nie zawsze ma ochotę na igraszki, ale co ma zrobić? Znowu pozwolić mu się uderzyć? Ulegnie mu pewnie, będzie pijana, zajara z nim, wciągnie kreskę.. Zależy na co Kacpa będzie miał ochotę.
- Właśnie.. - Powiedziała sama do siebie, wstała i otworzyła szafę.
Co było w środku? Lufki różnego rodzaju, bonga, krzaczki, pełno krzaczków jak i popakowane duże na sprzedaż, amfetamina, kokaina. Kacpa jest dilerem więc na brak narkotyków i pieniędzy nie narzekają. Wzięła dwie duże, lufkę i bongo. Poszła do kuchni, nalała odpowiednią ilość wody do bongo, wróciła do pokoju, zakluczyła szafę. Wiedziała, że za to nie dostanie po mordzie więc z tego korzystała. Nabiła lufkę, włożyła do bongo. W dłoni już trzymała zapalniczkę, którą wzięła z ławy chwilę wcześniej. Odpaliła zapalniczkę i przyłożyła ją do zawartości lufki, jej usta znalazły się już przy bongo. Wzięła długi, powolny wdech i trzymała w płucach przez pare sekund po czym wypuściła dym...
środa, marca 05, 2014
Rozdział #0 Obsada.
Aria - 16 lat. Przyjaciółka Julietty, siostra Olafa i dziewczyna Kacpy.
Julietta - 16 lat, najlepsza przyjaciółka Arii i Olafa, dziewczyna Bartka.
Kacper aka Kacpa - 18 lat, chłopak Arii, najlepszy kumpel Bartka.
Bartek - 18 lat, najlepszy przyjaciel Kacpy i Arii, chłopak Julietty.
Olaf - 17 lat, brat Arii, narkoman.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




